NIEZASTĄPIONY NOŚNIK WSPOMNIEŃ



Chowam listy, wyrzucam zasuszone bukiety kwiatów, kradnę promienie słońca i próbuję zapamiętać wszystkie cudowne chwilę jak najdokładniej. Pamiętam bose spacery nad brzegiem morza (pomijając zgrzyty - bo zachciało mi się być perfekcjonistką i upominać młodego "fotografa" :) i cudne róże, które dostałam po absolutorium (specjalnie biegałeś po ruchliwym Poznaniu, dla mnie... jesteś nieoceniony! :*) i stek, dzięki któremu dostaliśmy w nagrodę najpyszniejszy deser czekoladowy! I w sumie, najsilniejsze emocjonalnie wspomnienie, kiedy powiedziałam: tysiąc razy, tak!






To był wyjątkowy rok. Pełen sukcesów, nowych miejsc, deklaracji, upadków i jeszcze więcej wzlotów. Namiastkę tych "dobrodziejstw" zamknęłam w pięknie oprawionej, mojej prywatnej - fotoksiążce.


Wiadomo, że tworząc coś tak niezwykłego, nie ma lekko. Przynajmniej dla osoby z gigabajtowymi folderami fotek. Musiałam przeprowadzić selekcję... i to w sumie było najtrudniejsze.





W momencie ogarnięcia folderu "wspomnienia 2016", wgrałam fotki do hiper łatwego w obsłudze programu saal digital. zapełniłam puste strony, wysłałam zamówienie i po 3 dniach (mistrzostwo świata), otrzymałam właśnie, to. To moje małe cudeńko, z którym nawet się przespałam... :)




Jakość książki jednym słowem: r e w e l a c j a!

- grube, błyszczące strony (nie ma śladów odcisków palców);
- watowanie okładki (dodatkowa opcja), solidne wykonanie, profesjonalnie się prezentuję;
- jakość zdjęć... wow! zdjęcia niczym się nie różnią jak te wyświetlane na komputerze, doskonała głębia ostrości i nasycenie, kolory są idealnie odwzorowane;
- czytelna, łatwa w obsłudze aplikacja programu saal digital, możliwość wyboru układu zdjęć dodania tekstu, tła;
- przesyłka była dobrze zabezpieczona, dostawa ekspresowa, jakość zdjęć i oprawy - zachwycająca.

Jedynym minusikiem jest cena. Chociaż, za jakość trzeba płacić. A naprawdę warto!

koszt mojej fotoksiążki ze wszystkimi dodatkowymi wariantami (watowanie + błyszczące strony) oraz kosztami wysyłki (kurier DHL) = 229 zł.


Werdykt:
Cudowna, piękna pamiątka. Doskonała jakość i milion procent zadowolenia.
Gorąco polecam!






Czytaj dalej...

I CZUJĘ SIĘ JAK W FILMIE



Nie wstaje od razu jak zadzwoni alarm, te kilka minut jest tylko dla mnie. Spokojnie się wybudzam, witam nowy dzień i pozytywnie się nastrajam. Kilka miłych myśli, trochę sobie pocukrzę. Jestem szczęśliwa, że mam pracę do której zaraz pojadę i to własnym autem. Zakładam dzień wcześniej przyszykowane ubrania. Delikatny mejkap i śniadanie. A może koktajl? Po pracy nie lecę jak szalona do domu. Mam czerstwy chleb dla kaczek, Mały się ucieszy. I napatrzeć się nie mogę, pięknie tu jest. I tak zielono i cicho. I słucham uważnie, jaki był podwieczorek, kto miał dziś urodziny i z kim najlepiej się bawi. Tyle mojego, tyle naszego.
I pomóc coś chcę, pranie pościągać, naczynia trzeba umyć. I tyle rzeczy jeszcze zrobić. By jakoś odciążyć, by dać coś od siebie i sprawić radość. I wyłączam się.

* * *

Dzwoni alarm. Ustawiam kolejny i kolejny. I przysypiam. Zrywam się z łóżka, wyrzucam ubrania z szafy i lamentuję przed tą szafą bo "nie mam co na siebie włożyć". Idealnie maluję kreski i tuszuję rzęsy. Nie zjem a wyjdę wymalowana. Pędzę do pracy i z pracy. Nic nie robię a na nic nie mam czasu. Stresuję się i zamykam w pokoju. I śnią mi się koszmary. Płacz, zmęczenie i kolejny dzień,




Boję się. Nerwowo wyginam palce i chodzę w kółko. I mam wstręt do jedzenia, totalnie wariuje. Gapię się w sufit, nie wiem czy pięć minut czy może już z pięćdziesiąt. I z rąk mi wszystko wypada.
Kąpię się w chłodniej wodzie i kładę spać.

* * *

Tak bardzo cieszę się, że to dziś. I pada. Nie dopuszczam do siebie myśli, że mogłoby się nie udać. Łapię wszystkie chwilę, zatrzymuję je w migawce totalnie amatorskich ujęć. I podnoszę podwójną muszelkę, aby mi przypominała o tym dniu. Czuję się jak w filmie. I uciekamy przed deszczem. I spełnia moje małe marzenie. Tak mi tu z Tobą cudownie, nie wracajmy.

* * *

Marudzę. Od rana marudzę, że tak mi źle i smutno. I ciężko i beznadziejnie. Tak bardzo nie chcę tam pójść i mówić o sobie. Nie chcę w ogóle nic mówić. W sumie, sama już nie wiem czego chce. I ten beznadziejny mechanizm obronny o którym wspomniała N. "Prowizoryczny schron przed uderzeniem z bolesną rzeczywistością. Przed konfrontacją z lękiem, trudną decyzją. I odpowiedzialnością. Odpowiedzialnością za siebie."

* * *

A tyle przecież mam. Zdrowe ręce, nogi i głowę. Chyba. I piękne jeszcze zielone drzewa. I Jego, Jego, Ją, Ją, Jego, Jego. I obietnicę. I deklarację. I najsłodszą babeczkę na świecie. Bo z miłości, bo z radości i od siebie. Mam najpiękniejsze niebieskie oczy, patrzące na mnie przed zaśnięciem. I Ich wszystkich, razem. Mam rower i dużo szlaków. I mnóstwo wspomnień i zielony tusz - niespodziankę, tort na urodziny i drobne rączki pięciolatka. Zachody i wschody słońca, też mam. I dyplom. Lato i wiosnę. I skałę, też już mam. Najsłodszą herbatę z cytryną i pierwsze róże. Marzenia też mam, najlepsze. I siłę aby spróbować, posprzątać ten bałagan. Nadzieję. Która wcale nie odchodzi, tylko zaczyna czasami matowieć.


Cieszę(my) się z małych rzeczy, bo wzór na szczęście w nich zapisany jest. 




Czytaj dalej...
Moje loki * © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka